Pierwszy wielki występ małego aktora. Całkiem banalne uczucia. Najważniejsze w naszym życiu

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , ,

Chmura deszczowaTen tekst z pewnością wyda się wybitnie subiektywny. Bo jak tu trzeźwo odnieść się do pierwszego przedstawienia syna, które się widziało. Wiadomo przecież, że Młody śpiewał najgłośniej i najlepiej z całej przedszkolnej grupy. I rolę miał kluczową. Choćby to była rola chmury deszczowej w trzecim rzędzie małych aktorów. Ale śpiewająca! I to jak! Bez jego udziału sztuka z pewnością straciłaby na wyrazie.


Przyznam, że kiedy zobaczyłem chłopaka na prowizorycznej scenie, warga mi zadrgała. Było w tym wzruszeniu coś organicznego – niczym fizjologiczny odruch nie do opanowania. Przed oczami stanęła mi twarz matki sprzed ćwierć wieku. Każdy z moich dziecięcych występów oglądała oczami czarnymi od rozmazanego tuszu. Dziwiłem się wtedy, skąd ten smutek na  śmiejącej się twarzy. Nie przekonywały tłumaczenia, że tak wygląda największe szczęście.

 
Jest w tym wzruszeniu też pewna doza banału. Wszak nic oryginalnego nie mają w sobie emocje rodzica do dziecka. Zanim usiadłem do pisania, jeszcze w przedszkolu, byłem przekonany, że pierwsze przedstawienie będzie świetnym tematem felietonu. Teraz walka okazała się zaskakująco trudna. Pozwólcie więc, że w swej desperacji sięgnę po broń ostateczną autora – cytat z klasyka, Kapuścińskiego: Banał. Ale czy banał nie jest prawdą? Tyle, że prawdą oczywistą? Ile razy jednak przekonujemy się, że te prawdy oczywiste torują sobie drogę z niesłychanym trudem albo w ogóle nie mogą przebić się na powierzchnię? Prawdy oczywiste to są te, które mówi mędrzec, a które mędrek wydrwiwa jako banały”.

 
Niesieni ludzką ciekawością szukamy coraz to odleglejszych skrajności. Badamy granice – naszą uwagę skupiamy na „wyuzdanym feminizmie”, „pedofilii kleru”, „rodzicielstwie gejów i lesbijek”, „życiu w trzecich i czwartych małżeństwach”. W konfrontacji z „palącymi problemami współczesności” rodzina – ze swymi banalnymi emocjami – wypadła z mainstreamu. Pewien irlandzki filozof ostrzegał swego czasu: „co nie postrzegane, nie istnieje”. W życiu publicznym ta zasada zdaje się być jak nigdzie aktualna. Pamiętając o tym, pozwólcie mi czasem na publikowanie banałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.